Komentarze: 0
Dzis postanowilam odwiedzić moją koleżankę, mieszkającą na drugim końcu mojego miasta. Stoje sobie spokojnie na przystanku, po chwili podchodzi do mnie czlowiek, taki maly ledwie wystający z ziemi. Dialog: Masz fajki? ja: Mam... on: dasz mi jedna? ja: nie on: spierdalaj... i poszedl.... Czlowiek mial ok 7 lat... Rękę dam sobie uciąć,że ten koleś uwarzal się za ludka z klasą, a piękna polszczyzna pozwalala mu poczuć się doroslym.... .I oto przyszlość naszego kraju... Szlak mnie trafil. Nie twierdze, że jestem święta sama pale od roku, ale kiedy widze dziecko z petem w ustach i butelką wina to nie jest dobrze. Mam nadzieje, że takie " maluchy" jeszcze przejrzą na oczy zanim będzie za późno....